wtorek, 3 grudnia 2013

Niespotykanie spokojny aktor o stu twarzach (Część 2)





W naszym opowiadaniu o Kłosińskim zatrzymaliśmy się na końcu lat 60. Tutaj możecie przypomnieć sobie, jak zaczynał i u kogo stawiał pierwsze kroki.

Ale wracając do końca lat 60.:
Kłosiński znów pojawił się u Hasa, tym razem w „Lalce”. Zagrał także w innym kolorowym filmie, „Wilczych echach” Ścibora Rylskiego. W 1969 r. w filmie „Znaki na drodze” znakomicie wcielił się w rolę mechanika Waśki, a w „Tylko umarły odpowie” w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego w bardzo sugestywny sposób odegrał postać Marczuka vel Malika, członka szajki szpiegowskiej.

W tym samym roku znów spotkał się z Tadeuszem Chmielewskim, tym razem na planie komedii, którą zna każdy, czyli „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Pamiętajmy jednocześnie, że w tym samym czasie cały czas grał jeszcze w „Czterech pancernych i psie”! Tak na marginesie:

Czy wiecie, że...
... na lotnisku szybowcowym na zachodnim krańcu Aleksandrowa zbudowano makietę Bramy Brandenburskiej do „Kierunku Berlin” z 1968 r. Passendorfera?
Michał Szewczyk w rozmowie z Jarkiem Antoszczykiem wspomniał, że kierownictwo planu „Czterech pancernych i psa” poprosiło twórców „Kierunku Berlin” o nierozbieranie tej makiety. Zależało im na tym, aby użyć jej w kilku dodatkowych odcinkach i Passendorfer się zgodził.

Brama Brandenburska pod Aleksandrowem Łódzkim, źródło: prywatne archiwum Michała Szewczyka

Ta sama makieta Berlina zagrała również w filmie dokumentalnym „Berlinerstrasse”  w reżyserii Janusza Chodnikiewicza z 1970 r. Co ciekawe, powstawała ona w konsultacji z autentycznymi świadkami tamtych wydarzeń, piechurami Wojska Polskiego, który 1 maja 1945 r. faktycznie szturmowali Berlin wraz z Armią Czerwoną i również w filmie Passendorfera pełnili rolę konsultantów.  

A oto nigdzie niepublikowane dotąd fotosy z tamtego miejsca, które udostępnił nam Michał Szewczyk:

Zwycięstwo!
źródło: prywatne archiwum Michała Szewczyka
źródło: prywatne archiwum Michała Szewczyka
źródło: prywatne archiwum Michała Szewczyka

I jeszcze jedna sprawa:
Dokument „Berlinerstrasse” Chodnikiewicza realizowała Wytwórnia Filmowa „Czołówka”, której szefem był przez jakiś czas Mosze Lifszyc, znany jako Aleksander Ford. Ford jako pułkownik WP  po wojnie przywiózł do Polski rozszabrowane zbiory filmowe Goebellsa, ministra propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Hitlera, i w Łodzi utworzył pierwszą wytwórnię filmową – tę, która do dziś mieści się na ul. Łąkowej. Do „Czołówki” trafiły najnowocześniejsze kamery i osprzęt filmowy. Wszystko to zostało rozebrane w Niemczech, przewiezione w częściach i w Łodzi na powrót poskładane w całość.
W 1968 r., gdy Gomułka wyrzucił Forda z „Czołówki”, ten wyjechał najpierw do Izraela, gdzie zaproponowano mu odtworzenie izraelskiej kinematografii, ale odmówił. Potem udał się do Stanów Zjednoczonych i tam w 1980 r. w pokoju hotelowym popełnił samobójstwo.

Aleksander Ford, źródło: http://www.kino-teatr.ru/kino/director/euro/176282/foto/60019/

Wróćmy jednak do Kłosińskiego. Początek lat 70. przyniósł kolejny już w jego karierze serial, czyli „Doktor Ewę” w reżyserii Henryka Kluby. Jakiś czas później jego drogi znów skrzyżowały się ze Stanisławem Jędryką, u którego zagrał w „Podróży za jeden uśmiech”. W 1972 r. na chwilę wszedł przed kamerę w adaptacji jednego z opowiadań Marka Nowakowskiego pt. „Siedem czerwonych róż, czyli Benek kwiaciarz o sobie i o innych”, gdzie genialnie zagrał bogatego badylarza:

Siedem czerwonych róż
1973 r. to w karierze Kłosińskiego przede wszystkim kolejne spotkanie z Passendorferem na planie „Janosika”, w którym zagrał zbójnika Kuśmidra. Rok później, w 1974 r. wystąpił w „Nie ma mocnych” w roli omamionego żądzą polowania myśliwego, który czai się w lesie na dzika. W roli dzika wystąpiła umazana sadzą świnia należąca do filmowego Pawlaka.

zdjęcia świni en face niestety nie udało się znaleźć
Też w 1974 r. znalazł się w jednym z odcinków krótkiego serialu telewizyjnego „Najważniejszy dzień życia”, a potem trafił na plan „Czterdziestolatka” Jerzego Gruzy, gdzie zadomowił się już na dłużej i grał rolę dyrektora Wincentego Wardowskiego. Rok 1975 przyniósł rolę u Stanisława Barei w „Niespotykanie spokojnym człowieku” i do dziś jest to niekwestionowanie ulubiona rola samego Kłosińskiego.

Warto wrócić na chwilę do jednego z odcinków „Czterdziestolatka”, w którym postać grana przez Kłosińskiego wspomina swoje początki w zawodzie inżyniera. Młodego Wardowskiego we wspomnieniach tych odgrywa Holoubek, a jego przygody to w rzeczywistości perypetie postaci, którą Kłosiński  zagrał w filmie „Piątka z ulicy Barskiej”.  „Piątka z ulicy Barskiej” to wyjątkowy przypadek w polskiej kinematografii – ten kolorowy film propagandowy z doskonałą obsadą w 1954 r. zgarnął nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes (zobaczcie sami).
W 1976 r. Kłosiński znów zagrał u Jędryki, tym razem w serialu „Szaleństwa Majki Skowron”, a rok później u boku Krzysztofa Majchrzaka rewelacyjnie zagrał rolę stajennego „Wibracyjnego” w komedii „Wesołych Świąt” w reżyserii Jerzego Sztwiertni. Również w 1977 r. zagrał wraz z Januszem Gajosem w filmie „Milioner” i ponownie znalazł się w obsadzie „Lalki” – tym razem w wersji serialowej kręconej na potrzeby emisji w telewizji.

1978 r. to kolejna rola u Jędryki, tym razem w „Zielonej miłości” i ponowna współpraca z Andrzejem Konicem, u którego zagrał majora Nikolajdisa, członka greckiej junty, w kiedyś bardzo cenionym serialu „Życie na gorąco”. Scenariusz „Życia...” wyszedł spod piór tych samych scenarzystów, którzy pracowali przy „Stawce większej niż życie”.

Michał Szewczyk, Janusz Kłosiński i Ewa Chwiałkowska
Michał Szewczyk i Janusz Kłosiński, telewizyjny cykl sztuk sensacyjnych "Kobra"
Potem Kłosiński grywał też w mniej znanych serialach zwanych produkcyjniakami, aż wreszcie w 1980 r. trafił na plan „Domu” Jana Łomnickiego. Nie spodziewał się jednak, że lata 80. będą ostatnią dekadą jego wielkiej kariery.  Chodzi oczywiście o stan wojenny i konsekwencje, jakie Kłosiński poniósł po tym, gdy oficjalnie poparł jego wprowadzenie. Kto z Was pamięta tę sytuację?

1 komentarz:

  1. Jedna wpadka i.... przekreślił człowiek swój wizerunek. Jako aktor - geniusz. I takie rzeczy ludzie pamiętają. Wszystko pamiętają.

    OdpowiedzUsuń