wtorek, 19 listopada 2013

Niespotykanie spokojny aktor o stu twarzach (Część 1)





Niegdyś wspaniały, uwielbiany, z ogromnym dorobkiem artystycznym... Dziś zapomniany.

Janusz Kłosiński dziś, czyli 19 listopada 2013 r. kończy 93 lata.  Nadal pracuje (!), ale właściwie już tylko w Polskim Radiu jako aktor popularnego słuchowiska „W Jezioranach”. Gdy czuje się gorzej, to radio przyjeżdża na nagrania do jego mieszkania. Gdy czuje się bardzo źle, nagrywa swoje kwestie przez telefon.

Janusz Kłosiński i inni aktorzy słuchowiska "W Jezioranach"
źródło: www.polskieradio.pl
Dla jednych stał się legendą dzięki roli Czernousowa w „Czterech pancernych...”, inni pamiętają go z głównej roli w telewizyjnej komedii z 1975 r. „Niespotykanie spokojny człowiek”.

Niespotykanie spokojny człowiek
źródło: Filmoteka Narodowa
Kłosiński urodził się w 1920 r. w Łodzi i mieszkał przy ul. Przędzalnianej w słynnych familokach na Księżym Młynie. Aktorem został przez przypadek. Tuż po końcu II wojny światowej nie wiedział, co ze sobą zrobić. Jadąc tramwajem przeczytał ogłoszenie o naborze do szkoły teatralnej, a ponieważ doskonale orientował się w polskiej literatura klasycznej, to postanowił spróbować i... udało się!
  
Ten wielki aktor – jeszcze zanim ukończył w 1948 r. szkołę – debiutował w 1945 r. w teatrze. W 1946 zagrał w pierwszym polskim filmie powojennym, czyli w „Zakazanych piosenkach” Leonarda Buczkowskiego, gdzie wcielił się w rolę gestapowca.
W kolejnych latach zagrał takich filmach, jak na przykład „Żołnierz zwycięstwa”, „Celuloza”, czy „Wraki”. We „Wrakach” w reżyserii Czesława Petelskiego zagrał kapitana statku. Warto wiedzieć i pamiętać, że był to jeden z pierwszych polskich filmów kolorowych!

Wraz z upływem kolejnych lat i ról w 1960 r. zagrał Żegotę, właściciela pałacu, w ekranizacji powieści Kornela Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”. To właśnie jego wizerunek w szatach z różnych epok zdobił ściany pałacowej sali, majacząc w tle komediowo-przygodowych potyczek bohaterów:

Szatan z siódmej klasy, a na ścianach portrety Kłosińskiego
Trzeba przyznać, że bez względu na to, czy pojawiał się na pierwszym planie, drugim planie, czy na portrecie, każda jego rola była wyjątkowa. Wyróżniał się bowiem i grą aktorską i aparycją, i to ten drugi czynnik decydował o tym, że obsadzano go często w rolach komediowych. Mimo to nie sposób go zaszufladkować – miał i ma sto aktorskich twarzy, bo nie unikał wymagających ról dramatycznych, a nawet tych kryminalno-szpiegowskich.
 
Na szczególną uwagę zasługuje jego rola w „Ogniomistrzu Kaleniu” z 1961 r. Ten film to dla wielu przykurzona, ale mimo to prawdziwa perełka polskiej kinematografii. U boku Wiesława Gołasa, tytułowego ogniomistrza, Kłosiński zagrał tam majora Żubryda, dowódcę oddziału WiN. Rok później spotkał się na planie z, jak się kilka dekad później okazało, swoimi wrogami politycznymi, którzy mieli wtedy dopiero po kilka lat, czyli z bliźniakami Kaczyńskimi, z którymi zagrał w „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Tę sprawę przybliżymy Wam dopiero w kolejnych postach.

Od 1963 r. regularnie grywał w kilku produkcjach rocznie. I tak w 1964 r. był wspólnikiem Fagasa w „Kryptonimie nektar”. Zagrał też u Wojciecha Jerzego Hasa w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”. Później wystąpił w „Playboyu zachodniego świata”, adaptacji sztuki Johna Millingtona Synge’a, a następnie wcielił się w rolę dyrektora cyrku w serialu kryminalnym „Kapitan Sowa na tropie” w reżyserii Stanisława Barei. Obok serialu „Babara i Jan” był to pierwszy polski serial kryminaly.

1966 r. był wyjątkowym i pracowitym rokiem dla Kłosińskiego. To wtedy u boku Stanisława Mikulskiego zagrał w „Powrocie na ziemię” Stanisława Jędryki (parę słów o Jędryce znajdziecie tutaj) „Pieczonych gołąbkach” Tadeusza Chmielewskiego i w kilku odcinkach serialu „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”. W tym samym roku znakomicie wykreował rolę Janusza Koszajtisa w komedii „Kochajmy syrenki” według pomysłu Jacka Fedorowicza.

Nie pierwszy raz u boku Mikulskiego
Najważniejsza jednak miała okazać się rola Czernousowa w kultowym już serialu „Czterej pancerni i pies”. To właśnie w 1966 r. pierwsza seria pancernych wchodziła na ekrany telewizorów i niemal natychmiast szturmem podbiła serca Polaków. W tamtym czasie Kłosiński mimo intensywnej pracy przy „Czterech...” wyrywał się na plan „Stawki większej niż życie”, gdzie w 1967 r. zagrał Filipa działającego jako dentysta Sokolnicki – także w scenach z Mikulskim i Karewiczem. Rok później zagrał rolę pasera Poniatowskiego u Juliana Dziedziny w „Ortalionowym dziadku”.

Tu w "Stawce...", u boku Karewicza
Lista jego ról jest bardzo długa. Współcześni aktorzy rzadko mają okazję zagrać w całym swoim życiu tyle ról w tak wielu kultowych filmach i serialach, tak jak to było w przypadku Kłosińskiego. Zresztą jeszcze w tym tygodniu przypomnimy Wam, gdzie jeszcze mogliście go zobaczyć, ale już teraz mamy do Was BARDZO WAŻNE pytanie:

Z jakich sztuk teatralnych, filmów lub seriali pamiętacie Kłosińskiego najlepiej?


Zdjęcie z naszej rozmowy z Januszem Kłosińskim w jego warszawskim mieszkaniu


Zespół Studia Filmowego Hybrys

6 komentarzy:

  1. Wielki szacunek dla Pana Janusza!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Niespotykanie spokojny człowiek", zdecydowanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomity aktor,szacunek!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znakomity aktor, wspaniały człowiek.
    Wielki szacunek.
    Dziekuje za wspaniałe role.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj za dużo by pisać ale
    1 Dyrektor Wardowski brak słów
    2 Sierżant Czernousow
    3 Dentysta Filipiak

    OdpowiedzUsuń
  6. ochrzan Pawlika w Samych Swoich -Mistrzostwo!!

    OdpowiedzUsuń