Sto lat!
wtorek, 9 września 2014
64. urodziny Jerzego Radziwiłowicza
8 września 64. urodziny obchodzi Jerzy Radziwiłowicz, polski aktor teatralny i filmowy znany szerszej publiczności przede wszystkim z takich ról, jak Mateusz Birkut/Maciek Tomczyk (syn Birkuta) w kultowych obrazach "Człowiek z marmuru" i "Człowiek z żelaza".
Sto lat!
Sto lat!
czwartek, 28 sierpnia 2014
To trzeba zobaczyć! (odc. 10): Kapitan Sowa na tropie
![]() |
| rys. Daniel Baum |
Jesteśmy
przekonani, że znacie ten serial! „Kapitan Sowa na tropie”, pierwszy polski
serial kryminalny, powstał w 1965 roku, a wyreżyserował go Stanisław Bareja.
Wiedząc to, łatwo zacząć doszukiwać się w poszczególnych odcinkach
charakterystycznego poczucia humoru reżysera i właściwie nie jest to trudne –
choć odtwórcy głównych ról, Wiesław Gołas i Michał Szewczyk, bywają tak
zabawni, że już czasem nie wiadomo, czy to ich własne kreacje tak śmieszą, czy
też jest gdzieś w tym sprawka Barei.
Kapitan Tomasz Sowa to detektyw, funkcjonariusz milicji, do którego trafiają wszystkie najbardziej skomplikowane i zagadkowe sprawy. Jest czujny, inteligentny, przenikliwy i łamie wszelkie moralne opory. Nie pali. To znaczy: mówi, że nie pali, ale potem i tak pali.
Jego
partnera Albina gra młody Michał Szewczyk, wierny kompan, wraz z którym
prowadzą wspólne dedukcje, łącząc całkiem niezwiązane detale w jedną misterną
całość – i rozwiązując w ten sposób najtrudniejsze kryminalne zagadki.
Portal
Filmpolski.pl bardzo trafnie sportretował serial „Kapitan Sowa na tropie”:
Funkcjonariusz w czarnej, skórzanej
marynarce i sweterku polo, łamiący wszelkie opory moralne, 500-złotowy banknot
z "górnikiem", szczyt dobrego smaku - papierosy "Silesia",
radiowóz marki "Warszawa" i mrożący krew w żyłach pościg na
brukowanych kostką ulicach Warszawy - syrenką za starym wartburgiem. To klimat, który - wyprany dziś z
politycznych i propagandowych kontekstów - budzi w widzach odruch sympatycznej
nostalgii za starymi, dobrymi czasami". Z łagodnie krytyczną
życzliwością przyjęli recenzenci powtórkę po latach pierwszego serialu
kryminalnego Telewizji Polskiej. Teraz widzowie mają okazję przypomnieć sobie
sympatycznego kapitana Sowę, czyli Wiesława Gołasa w tej roli.
Ciekawostki
i ploteczki, które reżyser „Ikon srebrnego ekranu” Jarosław Antoszczyk
skrzętnie wyciąga przy każdym kolejnym spotkaniu z Michałem Szewczykiem, wiążą
się też z tym serialem. Szewczyk wspomniał, że po nakręceniu pierwszych
odcinków wraz z Wiesławem Gołasem dosłownie stawali na rzęsach, żeby
powstrzymać emisję „Kapitana Sowy...”, bo uznali, że to, kolokwialnie rzecz
ujmując, straszna kicha. Oczywiście
nie udało im się powstrzymać machiny produkcyjnej, ale może to i dobrze?
No
cóż – jeśli ktoś ogląda „Kapitana Sowę...” całkiem na serio, to ani nie powalą
go na kolana sceny pościgów po kostce brukowej, ani gra aktorska, którą wielu
nazwałoby teatralną albo, w najlepszym razie, przedwojenną. Jeśli jednak
siądziecie do „Kapitana Sowy na tropie” z przymrużeniem oka, to ubaw po pachy
macie gwarantowany!
Powstało
tylko 8 odcinków (każdy ma po około 30 minut), więc można w jedno popołudnie
obejrzeć całą serię, na którą składają się:
Odcinek 1.
Gipsowa figurka
Odcinek 2. Uprzejmy morderca
Odcinek 3. Termos
Odcinek 4. Cichy pokoik
Odcinek 5. Trzecia ręka
Odcinek 6. Szantażysta
Odcinek 7. Śpiący nie kłamie
Odcinek 8. Numer IB 2968
My właśnie przypomnieliśmy sobie pierwszy i drugi odcinek, a niebawem obejrzymy „Termos” – i pewnie całą resztę.
A
Wy macie swój ulubiony odcinek? Albo ulubioną scenę? Nam najbardziej podobają
się te sceny, w których Kapitan Sowa na różne sposoby „nie pali” oraz te, w
których Albin – czyli Michał Szewczyk – ma dramatyczne i pełne przejęcia miny,
z którymi przyjmuje szokujące i śmiałe stwierdzenia Kapitana Sowy ;)
Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Aktorskie imprezy urodzinowe
W lipcu co chwilę któreś wielkie polskie filmowe nazwisko obchodziło urodziny. Odwiedziliśmy osobiście jubilatów Ryszarda Filipskiego (urodziny obchodził 17 lipca) i Michała Szewczyka (urodziny obchodził 29 lipca):
Okazuje się jednak, że pod względem filmowych urodzin sierpień jest równie obfity. I tak:
5 sierpnia 67. urodziny świętował Marian Dziędziel, który debiutował w "Stawce większej niż życie"!
10 sierpnia 71. urodziny obchodziła Irena Karel, która również zagrała w tym serialu na początku swojej kariery filmowej:
14 sierpnia 76. urodziny świętowała Beata Tyszkiewicz – o niej nikomu nie trzeba przypominać!
Płynie z tego jeden wniosek – urodzeni w lipcu lub sierpniu mają ogromne szanse na to, żeby stać się legendami kina.
Wszystkiego najlepszego dla lipcowych i sierpniowych jubilatów!
![]() |
| Ryszard Filipski i Jarosław Antoszczyk |
![]() |
| Ryszard Filipski i Jarosław Antoszczyk |
![]() |
| Ryszard Filipski i Violetta Błaszczuk |
![]() |
| Jarosław Antoszczyk z urodzinową wizytą u Michała Szewczyka |
![]() |
| Prezent urodzinowy, czyli jedna z ilustracji z Michałem Szewczykiem, którą na potrzeby "Ikon srebrnego ekranu" narysował Daniel Baum |
5 sierpnia 67. urodziny świętował Marian Dziędziel, który debiutował w "Stawce większej niż życie"!
![]() |
| Irena Karel, polska Brigitte Bardot |
14 sierpnia 76. urodziny świętowała Beata Tyszkiewicz – o niej nikomu nie trzeba przypominać!
![]() |
| Beata Tyszkiewicz, pierwsza dama polskiego kina |
Wszystkiego najlepszego dla lipcowych i sierpniowych jubilatów!
niedziela, 24 sierpnia 2014
Z Gołasem przez Polskę
![]() |
| rys. Daniel Baum |
Nie da się ukryć, że Gołas zaskarbił
sobie sympatię widzów głównie doskonałymi kreacjami komediowymi, których ma w
swoim dorobku całe mnóstwo, jednak z aktorstwem związał się dopiero po wojnie. W czasie okupacji był żołnierzem AK i
aktywnym członkiem ruchu oporu. W 1954 r. ukończył warszawską PWST i zadebiutował na scenie
Teatru Dolnośląskiego we Wrocławiu. Od 1955 r. występuje w Warszawie. Był
również współtwórcą kabaretu "Koń" i członkiem kabaretu
"Dudek". Jest też autorem
i wykonawcą głośnej piosenki "W Polskę idziemy".
„Zezowate
szczęście”
„Żona dla Australijczyka”
„Rękopis
znaleziony w Saragossie”
„Nowy”
„Hydrozagadka”
„Kłopotliwy
gość”
„Poszukiwany,
poszukiwana”
„Brunet
wieczorową porą”
„Halo
Szpicbródka”
Razem
z Violettą Villas zagrał u Jerzego Gruzy w komedii „Dzięcioł” i wspominał, że
Villas miała zwyczaj grać bez bielizny, deklarując, że przeszkadza jej na
planie.
Poza
rolami komediowymi w kinie, na miano legendy zasłużył sobie serialami, w tym
równie legendarnymi „Czterema pancernymi...”, „Alternatywami 4”, czy
„Czterdziestolatkiem” i oczywiście pierwszym polskim serialem kryminalnym
„Kapitan Sowa na tropie”, w którym zagrał fenomenalnie razem z Michałem
Szewczykiem.
Gołas
łącznie jest odtwórcą ponad 120 ról, ale nie wszystkie z nich to kreacje mające
śmieszyć i bawić. Gustaw Holoubek mówił o Gołasie, że był kreowany na
komika, ale w gruncie rzeczy był o wiele głębszym aktorem niż wskazuje to, co
dane mu było zagrać. Wiadomo – szufladkowanie to przekleństwo każdego artysty,
które ciągnie się za nim latami, czasem nawet do końca życia, ale gdybyśmy
mieli powiedzieć Wiesławowi Gołasowi coś na pocieszenie, to powiedzielibyśmy,
że gdyby nie on, Polacy już w PRL-u byliby o wiele smutniejszym narodem, a
kolejne pokolenia żyjące w wolnej Polsce nie miałyby z czego się śmiać
oglądając czasem z rodzicami albo dziadkami różne komedie, w których zagrał.
Zatrzymamy
się przy Gołasie na dłużej, bo polecimy Wam kilka mniej i bardziej znanych
produkcji, w których wystąpił, ale oprócz tego podjęliśmy szeroko zakrojone
starania, żeby odwiedzić go z naszą kamerą. Chcielibyśmy dać również Wam okazję
spotkania się z nim osobiście – tak jak to było w przypadku planu zdjęciowegoze Stanisławem Jędryką. Wtedy na naszym planie gościli też szczęśliwcy, Jolanta
i Piotr Kwiatkowscy, którzy wygrali wejściówkę na plan zdjęciowy z Jędryką w
konkursie zorganizowanym przez Radio Łódź podczas wywiadu z reżyserem „Ikon
srebrnego ekranu” Jarosławem Antoszczykiem.
Chcielibyście
się spotkać z Gołasem osobiście?
O co byście go zapytali?
O co byście go zapytali?
wtorek, 19 sierpnia 2014
To trzeba zobaczyć! (odc. 9): Kobiela na plaży
![]() |
| rys. Daniel Baum |
„Kobiela na
plaży” to film jednego aktora i tysięcy amatorów. Jego akcja toczy się na
okrutnie zatłoczonej plaży w Sopocie, wśród tłumu autentycznych plażowiczów lat
70. Wśród nich pojawia się Bogumił Kobiela w stroju narciarza i z pełnym
ekwipunkiem. Budzi sensację, tym bardziej że jest upał i sam środek sezonu turystycznego.
Od tego przebrania rozpoczyna się cały cykl zwariowanych prowokacji, w których
pierwszoplanowy bohater wciela się w różne role, a wszystko filmuje ukryta
kamera.
I tak zobaczymy
go jako: gorliwego ratownika wodnego, który brodzi w wodzie z prawdziwą trąbką i
docieka, czy wszyscy zamoczeni powyżej kostek posiadają ważne karty pływackie. Potem wędruje
między koszami i porównuje swoją opaleniznę z opalenizną innych turystów. Innym
znów razem, nie wiadomo skąd, wyciąga z dna ogromne muszle – do dziś można je
kupować na tony na nadbałtyckich straganach, ale żadna z nich i tak nie
pochodzi z naszego morza. W kolejnej roli
wzbudza poruszenie na plaży paradując z wędką, z której dynda ogromna flądra, a główny bohater gorliwie tłumaczy różnicę między wędkarstwem, a łowieniem w sieci. Jest przy
tym bardzo empatyczny w stosunku do ryb... :) Następnie,
odpalając papierosa od papierosa, szuka na plaży innych palących i zagaduje ich
rozmową o atutach świeżego nadmorskiego powietrza i jodu.
Potem przepycha się
przez kolejkę po chłodne napoje, przebiera się za sprzedawcę lodów „Mewa”,
podrywa młode dziewczyny i oferuje jednej z nich wspólny mini rejs katamaranem
– zresztą dość niefortunny...
Na koniec biega
po plaży z ogromnym aparatem fotograficznym i wyciąga przypadkowych turystów –
a w zasadzie turystki – do pozowania. Całe zamieszanie, które powoduje, w
pewnym momencie doprowadza do tego, że podchodzi do niego pewien mężczyzna i
zdecydowanym tonem nakazuje mu zaprzestanie tych żartów. Intuicja podpowiada
nam, że współcześnie na miejscu Kobieli już trudno byłoby liczyć w takiej
konwersacji na argumenty merytoryczne i – zamiast nich – prędzej można by po
prostu dostać w trąbę. Dziś ludzie są jacyś tacy bardziej nerwowi...
„Kobiela na
plaży” kończy się kilkuminutową sekwencją, w której główny bohater podchodzi do
turystów w koszach i za parawanami i żegna się z nimi, ściskając serdecznie
dłonie mężczyzn i szarmancko całując dłonie kobiet. Błazenada nie z tej ziemi –
ale z ogromną klasą. Kobiela w tym reżyserowanym przez Kondratiuka filmie
zrobił wszystko to, co młodsza część publiczności kojarzy z Szymonem Majewskim
lub z Boratem, tyle że Kobiela jest w tym nie do podrobienia. Swoją drogą,
ciekawe jak wiele osób z tego tłumu na sopockiej plaży rozpoznało Kobielę, bo
ich miny i niektóre reakcje raczej temu przeczyły.
Poza tym
ciekawe, który współczesny aktor zdobyłby się na taki luz i dystans do siebie,
żeby zrobić celowo takie zamieszanie na plaży? Widzieliście kiedyś cokolwiek
podobnego? My tylko raz na jakiś czas natykamy się na popularnych celebrytów,
którzy wypoczywają na zamkniętych plażach lub – pod osłoną kapeluszy i okularów
przeciwsłonecznych – na ogólnodostępnych kąpieliskach.
I nikomu jakoś nie jest tak
do śmiechu, jak za tamtych lat. Teraz wszyscy wydają się jacyś tacy ponurzy,
poważni i podenerwowani – Wy też macie takie wrażenie?
Życzymy Wam dużo
luzu w to lato, a „Kobiela na plaży” na pewno Wam w tym pomoże!
Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Pisze o nas "Kurier Polski"!
Na stronie Kuriera Polskiego znajdziecie artykuł o naszym spotkaniu
z Ryszardem Filipskim w Podkowie Leśnej. Niedługo na bloga wrzucimy bardziej obszerną relację zdjęciową z tej rozmowy, a póki co, zachęcamy do czytania tekstu (wystarczy kliknąć tu lub w zdjęcie poniżej):
![]() |
| Kultowy aktor Ryszard Filipski z reżyserem "Ikon srebrnego ekranu" Jarosławem Antoszczykiem |
środa, 6 sierpnia 2014
67. urodziny Mariana Dziędziela!
5 sierpnia 67. urodziny świętował Marian Dziędziel! Czy wiecie, że swój debiut filmowy miał w "Stawce większej niż życie"? Zagrał Polaka, człowieka Tomali, w odcinku "Akcja: Liść dębu".
Sto lat!
Sto lat!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































