piątek, 16 maja 2014

Making of, czyli z planu "Ikon srebrnego ekranu": Polany

rys. Daniel Baum
Zgodnie z obietnicą dzielimy się z Wami jeszcze nigdzie niepublikowanym materiałem z planów zdjęciowych "Ikon srebrnego ekranu"!

Dzisiaj materiał ze Stanisławem Mikulskim o enigmatycznym tytule "Polany"...
Zdjęcia zrealizowano w mazurskiej posiadłości aktora, a w kolejnych materiałach będziecie mieli okazję zobaczyć jeszcze więcej urokliwych zakątków tego miejsca:


Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys

niedziela, 11 maja 2014

To trzeba zobaczyć! (odc. 2): Wniebowzięci

To trzeba zobaczyć! "Wniebowzięci", rys. Daniel Baum


Co zrobilibyście z wygraną w totolotku?

Znowu wracamy do jednego z ulubionych duetów kina PRL-u, czyli Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himilsbacha! „Wniebowzięci” to jedna z lepszych komedii Andrzeja Kondratiuka z Maklakiewiczem i Himilsbachem w rolach głównych. Nie jest to jednak typowa komedia, w trakcie której widz tylko się śmieje – oprócz specyficznego (a jakże!) humoru znajdziemy tu sporo tematów do przemyśleń: prawdziwa wartość pieniędzy, przyjaźń, marzenia i ich zderzenie z możliwościami, ehh, jednym słowem, sens życia. Ale na szczęście w krzywym zwierciadle, w którym Maklakiewicz i Himilsbach przeglądają się po wygraniu okrągłej sumki w totolotku...
 
"Wniebowzięci", reż. Andrzej Kondratiuk
Obaj są mężczyznami, którymi w życiu więcej się nie udało niż udało, więc chcąc sobie te deficyty zrekompensować, wyruszają w pierwszą w życiu podróż samolotem. (Nie)znośna lekkość bytu, którą dzięki LOT-owi osiągają na pułapie kilku tysięcy metrów, sprawia, że w iście koncertowy sposób trwonią całą wygraną na kolejne wycieczki po nieboskłonie.
"Wniebowzięci", Maklakiewicz i Himilsbach na pokładzie przed pierwszym lotem
(Nie)znośna lekkość bytu
W tej komedii Kondratiuka gra wielu naturszczyków, co sprawia wrażenie, że to film dokumentalny opowiadający o dwóch nieporadnych facetach z podsyconymi wygraną pieniężną aspiracjami. Pieniądze zmieniają ludzi, a i owszem. Jednak w przypadku głównych bohaterów chodzi o inną zmianę. Przez jakiś czas żyją innym, lepszym życiem, ale czy na pewno dobrze się z tym czują?
 
Kolejny lot "Wniebowziętych"
Gdy w jednej ze scen „Wniebowziętych” Himilsbach usypia w śnieżnobiałej pościeli z papierosem w ręku, widać na jego twarzy błogość, ale czy rzeczywiście zależało mu na tym, żeby móc w ten sposób codziennie wysypiać się w dobrym łóżku?

Każdy lubi różnorodność i chce zaznać odrobiny luksusu. Ba, większość z nas przy okazji różnych kumulacji fantazjowała o tym, co można zrobić z 2 lub 20 milionami złotych. „Wniebowzięci” pokazują jednak, że gwarancją dobrego samopoczucia nie jest pogoń za pieniędzmi – bo tych zawsze będzie mało – a pogodzenie się z własnym losem, bez względu na to, jaki jest.

Ktoś kiedyś powiedział, że spełniając marzenia tracimy je bezpowrotnie i okazuje się, że większą frajdą było samo dążenie do tych marzeń, niż korzystanie z tego, co przyszło po ich spełnieniu, ale z drugiej strony – kto by nie chciał stylowo i z szykiem podjechać na lotnisko dorożką?

No więc, wracając do pytania, co zrobilibyście z wygraną w totolotku? ;)
Z szykiem i stylem na Okęciu
Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys

czwartek, 1 maja 2014

Dlaczego Hans Kloss się poddał?

Stanisław Mikulski już miał dość...
Dziś 1 maja, a więc swoje 85. urodziny obchodzi główny bohater "Ikon srebrnego ekranu", odtwórca uwielbianej roli Hansa Klossa, którego przygody obejrzało ponad miliard ludzi na całym świecie, czyli Stanisław Mikulski!

Reżyser "Ikon srebrnego ekranu" Jarosław Antoszczyk wraz z ekipą Studia Filmowego Hybrys odwiedzili jubilata w jego domu i zawieźli mu bardzo szczególny prezent:
rys. Daniel Baum
Choć na ścianach w domu Mikulskiego wisi mnóstwo portretów i plakatów, to wygląda na to, że nasza urodzinowa niespodzianka też znajdzie dla siebie miejsce.
Jarosław Antoszczyk ze Stanisławem Mikulskim
Jarosław Antoszczyk ze Stanisławem Mikulskim
Pamiątkowe dedykacje i życzenia
Jednak nie tylko o dedykację dla jubilata chodziło, ale też o dedykacje dla Was! Mikulski opatrzył swoim podpisem kilka egzemplarzy autobiografii "Niechętnie o sobie" i ekskluzywnego wydania DVD "Stawki większej niż życie", które wraz z innymi jedynymi w swoim rodzaju nagrodami już niedługo będziecie mogli zdobyć w kilku konkursach na naszym blogu i Facebooku.


Podpisywanie zajęło tyle czasu, że pod koniec nasz Hans Kloss się poddał! Gdyby policzyć, ile autografów i dedykacji Mikulski w swoim życiu złożył, to zebrałoby się z tego dobre kilkadziesiąt godzin podpisywania, ale gwarantujemy, że wszystkie egzemplarze książki "Niechętnie o sobie" i DVD "Stawki większej niż życie", które będziecie mogli wygrać w naszym konkursach, mają osobistą dedykację jubilata!



Obserwujcie naszego bloga i Facebooka!

Pozdrawiamy!
Ekipa Studia Filmowego Hybrys

czwartek, 24 kwietnia 2014

To trzeba zobaczyć! (odc. 1): Jak to się robi


rys. Daniel Baum
„Jak to się robi” z 1973 r. w reżyserii Andrzeja Kondratiuka to jedna z tych komedii, które trzeba zobaczyć! Główne role grają tu Zdzisław Maklakiewicz (równocześnie też współautor scenariusza) i Jan Himilsbach, a obok nich zobaczymy między innymi Igę Cembrzyńską i Emilię Krakowską.

O co chodzi?
W pociągu do Zakopanego reżyser filmowy, Kozłowski (Maklakiewicz), spotyka literata o nazwisku Narożny (Himilsbach). Bardzo szybko zawiązuje się między nimi nić sympatii i artystycznego porozumienia. Do tego stopnia, że już w czasie podróży postanawiają, że chcą wspólnie nakręcić film. Po przyjeździe do Zakopanego zatrzymują się w Domu Pracy Twórczej „Muza”, gdzie zamierzają napisać scenariusz i znaleźć odtwórczynię głównej roli. Ich wybór pada na jedną z wczasowiczek oraz na kierowniczkę "Muzy". Wkrótce między kandydatkami dochodzi do bójki. Tymczasem jeden z głównych bohaterów uwodzi miejscową dziewczynę i popada w konflikt z góralami...
"Jak to się robi"
Jeśli widzieliście inne filmy z udziałem tego diabelskiego duetu, być może przyznacie nam rację, jeśli powiemy, że w każdym z nich byli na swój sposób tacy sami – ale w dobrym znaczeniu tych słów. Każda kolejna komedia z Maklakiewiczem i Himilsbachem (szczególnie, gdy obejrzy się kilka filmów z nimi w krótkim czasie) wydaje się być kontynuacją ich przygód, ale zawsze w nowych miejscach i nowych zawodach.

Wracając jednak do „Jak to się robi”, nie można oprzeć się wrażeniu, że Kozłowski i Narożny to taka para kolegów, których można spotkać na każdym typowym turnusie wypoczynkowym. Zgrywają ważniaków i prowadzą pseudointelektualne dysputy na temat sztuki, na co umiejętnie udaje mi się poderwać niektóre turystyki i miejscowe dziewczyny. Z miejscowych atrakcji sportowo-widokowych korzystają niechętnie, a ich preferowany sposób na relaks to raczej parę szklaneczek czegoś mocniejszego i wieczór w oparach dymu papierosowego, co zdecydowanie sprzyja ich dalszym przemyśleniom natury artystyczno-filozoficznej. 

Zdzisław Maklakiewicz w "Jak to się robi"
Jan Himilsbach w "Jak to się robi"
Na szczególną uwagę zasługuje prawie-kaskaderski wyczyn Himilsbacha w jednej ze scen „Jak to się robi”. Wiecie, o który moment chodzi? Podpowiadamy, że ma to związek z ucieczką przed góralami. Specjalnie nie wrzucamy tu ani jednego zdjęcia, które mogłoby zepsuć przyjemność obejrzenia tej sceny na własne oczy.

No i jak? „Jak to się robi” podobało Wam się, czy nie?
Maklakiewicz, Himilsbach i piękny owczarek podhalański na jednej z tatrzańskich łąk
Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys


środa, 23 kwietnia 2014

Ruszamy z cyklem „To trzeba zobaczyć!”



„To trzeba zobaczyć!” to cykl, który na stałe zagości na naszym blogu i fanpage’u na Facebooku.
Po miesiącach prac na planach „Ikon srebrnego ekranu”, setkach godzin rozmów z naszymi rodzimymi gwiazdami kina i długich latach, które reżyser Jarosław Antoszczyk spędził oglądając filmy pełnometrażowe, etiudy i seriale z czasów PRL-u, postanowiliśmy zachęcić Was do obejrzenia lub przypomnienia sobie tych produkcji, które całkiem subiektywnie uznajemy za co najmniej dobre.

Przygotowując się do poszczególnych planów zdjęciowych lub pisząc dla Was o naszych gościach, często sięgaliśmy do filmów, w których grali lub o których opowiadali. W ten sposób odrobiliśmy niezapomnianą pracę domową z kina PRL-u i do tego samego gorąco zachęcamy Was.

Jeśli dany film już widzieliście i macie na jego temat wyrobione zdanie, to chętnie je poznamy, a nawet będziemy Was do tego prowokować!

Jeśli jednak dzięki temu cyklowi obejrzycie go pierwszy raz, to koniecznie chcemy znać Wasze pierwsze wrażenie!

Jest jeszcze trzecia opcja: być może skłonimy Was do obejrzenia jakiegoś filmu ponownie – ot tak, w wolne popołudnie lub wieczór, po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach od momentu, gdy widzieliście go pierwszy raz. Wtedy będziemy Was pytać o drugie wrażenie, bo czasem, z upływem lat, zmienia się spojrzenie na życie i to, co z takiego filmu można dla siebie wyciągnąć.

Próżno szukać w cyklu „To trzeba zobaczyć!” takich tytułów, jak „Stawka większa niż życie”, „Czterej pancerni i pies”, czy „Pan Samochodzik i...”, bo te zna prawie każdy z Was – samą „Stawkę...” na całym świecie obejrzało blisko miliard widzów!

W „To trzeba zobaczyć!” stawiamy na mniej popularne produkcje, które chcemy dla Was odkurzyć, ale obiecujemy, że szczególną uwagę poświęcimy polskim komediom, bo (parafrazując słynny tekst z „Misia”):

KAŻDY KILOGRAM WESOŁEGO OBYWATELA 
SZCZEGÓLNYM DOBREM NARODU

Pozdrawiamy!
Ekipa Studia Filmowego Hybrys

piątek, 18 kwietnia 2014

Przedświąteczne spotkanie ze Stanisławem Mikulskim!

Wczoraj reżyser "Ikon srebrnego ekranu" Jarosław Antoszczyk kolejny raz spotkał się w Warszawie ze Stanisławem Mikulskim. Już niedługo relacja!

źródło: materiały Studia Filmowego Hybrys

wtorek, 8 kwietnia 2014

Muzykę do "Ikon srebrnego ekranu" napisze Zygmunt Konieczny!

Z nieskrywaną radością oznajmiamy, że muzykę do "Ikon srebrnego ekranu" skomponuje Zygmunt Konieczny, kompozytor związany z krakowską "Piwnicą pod Baranami" i znany również z tworzenia wielu piosenek dla Ewy Demarczyk!
Jarosław Antoszczyk (po prawej) na spotkaniu z Zygmuntem Koniecznym
źródło: Studio Filmowe Hybrys
Antoszczyk zachwycił się twórczością Zygmunta Koniecznego wiele lat temu, głównie muzycznymi ilustracjami do filmów Jana Jakuba Kolskiego. Dlatego zwrócił się do kompozytora z prośbą o napisanie muzyki do „Ikon srebrnego ekranu". Już wcześniej reżyser miał przyjemność współpracować z Zygmuntem Koniecznym przy szkolnym filmie krótkometrażowym „Kombatant, czyli sceny z życia Józefa W." z 2004 roku. Film ten wzbogacony został o fragmenty muzyki z „Pornografii" Jana Jakuba Kolskiego.
Jarosław Antoszczyk (po prawej) na spotkaniu z Zygmuntem Koniecznym
źródło: Studio Filmowe Hybrys
Więcej na temat świeżo zawiązanej współpracy przeczytacie tutaj:
http://stopklatka.pl/-/108892275,zygmunt-konieczny-napisze-muzyke-do-serialu-o-gwiazdach-prl
http://kulturaonline.pl/zygmunt,konieczny,i,gwiazdy,prl,tytul,artykul,17799.html
http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3385505,z-muzyka-koniecznego-serial-o-stanislawie-mikulskim,id,t.html
http://film.onet.pl/wiadomosci/serial-o-gwiazdach-prl-z-muzyka-zygmunta-koniecznego/b8jc3

Pozdrawiamy!
Studio Filmowe Hybrys